niedziela, 15 maja 2011

My Chemical Romace live is going to be epic!


Le sigh. Przytłoczona jestem. Czym? Ano niczym. Dokładnie tym, że nic się nie dzieje. Jak na razie żyję wtorkowym koncertem. Mam nadzieję zebrać ekipę jakąś. Jakąkolwiek. Czemu ludzi trzeba za włosy łonowe ciągnąć na dobry, darmowy koncert?!

Co by w tematyce koncertowej pozostać. Orange Warsaw klepnięty. Kilka godzin temu kupiłam dwa bilety. Tylko na pierwszy dzień. I tak nie mam pojęcia jak wycisnę wolny dzień w tym okresie czerwca. Chcieć to móc. My Chemical Romance jest wystarczającą motywacją. Ledwo, ledwo udało mi się klepnąć bilety na płytę. Za kolejny koncert na trybunach podziękuję. Bilety są zapłacone, czekam teraz aż eventim mi je prześle. A co! Będzie bosko!!



Plan jest więc taki, żeby do końca maja napisać pracę, potem ogarnąć szybciutko sesję. W międzyczasie dostać się na studia i zacząć wakacje.

Sweetcheeks, for you! Nie daj się :*



you know who you are <3

2 komentarze:

Marteniczka on 16 maja 2011 05:32 pisze...

Chciałabym żartować !
Ale jak to mówią ... z każdego snu kiedyś trzeba się obudzić. Pytanie czy śniłam wtedy czy teraz ?
:*

Martyna on 16 maja 2011 17:24 pisze...

Oj,zapowiada Ci się zajęty miesiąc:)
Buty kupiłam,może nie do końca takie jak sobie planowałam,ale podobają mi się:)Jak znajdę czas to wrzucę zdjęcie:)

Prześlij komentarz

 

Ginger-Charlotte Copyright © 2009 Designed by Ipietoon Blogger Template In collaboration with fifa
Cake Illustration Copyrighted to Clarice