środa, 5 stycznia 2011

long fucking time, no see :)


Long time, no see. Trochę się u mnie działo.
Święta oczywiście średnio interesujące. Za to czas poświąteczno-przedsylwestrowy do interesujących już należał.

Najpierw byłam na imprezie urodzinowej W. Pół roku się nie widzieliśmy, więc było dużo nadrabiania i za dużo shotów. Gdyby nie fakt, że handel żywym towarem jest zabroniony to kupiłabym barmankę na własność. Takie cudowne shoty robiła, że nawet nie wiem kiedy się najebałam... Nikt inny nie wie tego także. Kiedy oni sie najbali, nie ja. duh. Dowiedziałam się też kilku ciekawych rzeczy. Oczywiście jak jeszcze byłam trzeźwa, o tyle o ile. Dobrze, że duży K. wyszedł z imprezy dosyć wcześnie, bo po rewelacjach jakie usłyszałam miałam ochotę go roszarpać. Nevermind. Widziałam się też z M, który niestety zawitał późno i był trzeźwy. Choć raz dla odmiany, bo zazwyczaj on chlał, ja cierpiałam. Anyway, zostałam odwieziona do domu zajebistym LR i gdyby nie fakt, że z tyłu siedział W., mały K i siostra W. to ja nie wiem czy skończyłoby się na zwykłej jeździe. If you know what I mean.

Oprócz tego dwa dni później kolejna impreza. Już nie na aż taki plus. Kumpel się wkurwił i postanowił zainterweniować. Ja vs moja sis. Bez siniaków się nie obyło i raczej już nigdy nie będzie tak jak było, ale rozmawiamy ze sobą. Whatever. Okazało się, że nie tylko ja uważam, że sis zmieniła się, bynajmniej nie na lepsze. W. też i wcale nie był zdziwiony faktem, że się pokłóciłyśmy. Mówił, że w wakacje (jak się widzieli) już nie mógł z nią się dogadać, a przez ostatnie 5 lat nigdy nie miał z tym problemów. Co zabolało, a jednocześnie sprawiło ulgę, bo przez tydzień wakacyjnego pobytu nad jeziorem zastanawiałam się co ja znów odpierdoliłam, bo czułam, że W. jest inny. Okazało się, że wydawało mi się dobrze, ale wina spoczywa na sis nie na mnie. again - whatever.



Zaraz zmykam do pracy. Czemu ja wcześniej nie wpadłam na to, żeby się opiekować dziećmi? Super się bawie i jeszcze dostaję za to kasę :)


Więc kochane, wszystkiego naj naj naj w New Year :)

5 komentarze:

Marteniczka on 5 stycznia 2011 18:12 pisze...

Ye ye ye ...I know what you mean ;p ;p ;p
noooo nareszcie :))) brakowało mi Cię tutaj :*
cieszę się,że praca z dziećmi daje Ci tyle zadowolenia ;p
Buźki :********

Martyna on 5 stycznia 2011 20:04 pisze...

Ja też dzisiaj spędziłam trochę czasu z takim jednym brzdącem i też super się bawiłam,żałuję,że widuję go tak rzadko:(
Buziaki:*

eM. on 5 stycznia 2011 22:21 pisze...

mowisz,ze opieka nad dzieckiem to fajna sprawa?
myslalam o tym,zeby w atenach cos takiego znalezc :)

Marta on 12 stycznia 2011 18:47 pisze...

wzajemnie:))

Ann-Marie on 15 stycznia 2011 22:02 pisze...

napiszę maila jak znajdę moment, bo ostatnio brakuje mi czasu na wszystko;/

nominowałam Cię do zabawy;)) szczegóły na moim blogu;)))

Prześlij komentarz

 

Ginger-Charlotte Copyright © 2009 Designed by Ipietoon Blogger Template In collaboration with fifa
Cake Illustration Copyrighted to Clarice