wtorek, 27 kwietnia 2010

Because you're an asshole!



Motherfucking Asshole. Od 5 godzin jestem kurewsko wytrącona z równowagi! Who the hell does he think he is?! Srsly?!

Dojechałam po uczelni (tramwaje w Krakowie rox btw) na drugi koniec miasta, żeby zastąpić moją przyjaciółkę. Pogadałyśmy chwilę, bo dzięki 'szybkiemu tramwajowi' byłam na miejscu jakieś pół godziny wcześniej niż planowałam. Najwyraźniej moja K. zna mnie tyle, żeby wiedzieć kiedy nie wypowiadać imienia, którego wypowiadać nie wolno. Więc pół godziny spędziłyśmy plotkując o wszystkim, oprócz same wiecie kogo. K. pojechała do Gliwic, ja zasiadłam na obuwniczym tronie. Po 45 minutach, kilku sprzedanych parach butów (Al Bundy wersja PROfemale2010, all rights reserved) zadzwonił telefon. K. z pytaniem czy wszystko w porządku. Ja zapewne odpowiedziałabym, gdyby nie donośne Sieemaa, które bynajmniej nie było wypowiedziane głosem K. Niestety na moje nieszczęście głos ten rozpoznam wszędzie. Słyszałam go tyle razy, że jestem milardowo pewna kto to był. Gdyby nie fakt, że byłam i jestem pewna, że same wiecie kto siedzi za kierownicą i jest trzeźwy jak łza to podejrzewałabym alkohol. Ale nie :/ Jedno, jebane, nic nie znaczące słowo. I Charlotte jest wyprowadzona z równowagi. Naprawdę, najlepiej nie odzywać się, a potem wydrzeć się do słuchawki. Nie swojej z resztą. Ehh... Szkoda słów.

Jak wiadomo karma is a bitch, więc 5 min po tym radio postanowiło puścić dwie piosenki, które kojarzą się i kojarzyć będę do końca mojej zasranej egzystencji tylko i wyłącznie z same wiecie kim. Co tylko doprowadziło mnie na skraj mojego masochizmu, ponieważ wracając do domu słuchałam ich na okrągło. I jakoś tak... Sama nie wiem, przypomniały mi się momenty, kiedy wszystko było pięknie, bez rozkminiania (ok, to jest ewidentne kłamstwo, ale łapiecie o co mi chodzi), sam śmiech i beztroska. I bez wątpienia były to najlepsze tygodnie ostatnich lat. No, ale jak widać za wszystko przyszło mi zapłacic. Pomimo tego, że zachował sie jak kawał tłustego chuja to nie jestem w stanie go znielubić. Czy to dziwne? Ehh... Jak próbuje sobie wmówić, że jest pierdolonym, niedojrzałym fiutem to od razu staje mi przed oczami jego roześmiana (oh i nie tylko ;) twarz i moja autosugestię szlag jasny trafia. Prędzej czy później przejdę z tym wszystkim do porządku dziennego, ale na razie zbyt dużo świezych wspomnien, żebym mogła się od tego uwolnić...

God damn him...

A ponieważ jestem masochistką to wrzucam jedną z dwóch piosenek. A biorąc pod uwagę, że słuchałam jej z same wiecie kim za każdym razem, kiedy jechałam z nim samochodem (co jeszcze dwa tygodnie temu zdarzało się niebywale często, to nie jestem w stanie jej znielubić. No kurwa, nie potrafię.

10 komentarze:

Ann-Marie on 27 kwietnia 2010 22:56 pisze...

taaaaa, takie to zajebiste szczęście do piosenek i innych bardziej lub mniej przypadkowych przypadków...

Ann-Marie on 27 kwietnia 2010 23:06 pisze...

zawsze tak jest...
musi minąć darling;*

a co z tym Panem z którym Iskrzyło? nowego coś?

Ann-Marie on 27 kwietnia 2010 23:12 pisze...

że spotkasz to very possible, wiem coś o tym, bo zawsze wpadam na nie tych ludzi co trzeba...


znowu przez Ciebie nabrałam ochoty na jezioro:P

Ann-Marie on 27 kwietnia 2010 23:15 pisze...

taaaaa, byłych i niedoszłych powinno się zamykać na odludziu:P:P

Ann-Marie on 27 kwietnia 2010 23:26 pisze...

niby lepiej...mam nadzieję, że tak zostanie na dłużej niż kilka dni...;)

też uciekam spać, bo zasypiam na siedząco:/
kisses;*

magdalena (ellemo) on 28 kwietnia 2010 08:08 pisze...

ech ... ślinię :*

Ula Ssss.... on 28 kwietnia 2010 09:22 pisze...

ehh... rozumiem ...
:***

a ja się cieszę , bo Jastrzębie lubię - z wielkim loveeeeeeee dla mojego Grzesia :DDD
tylko ta Skra zesz qrna zawsze musi;/

Ce que la femme veut on 28 kwietnia 2010 12:17 pisze...

pod warunkiem że w centrum nikt nie zaparkuje na torowisku :)

Ula Ssss.... on 28 kwietnia 2010 19:25 pisze...

ja na szczęście z żadną (noo do teraz - bo teraz jest nią Dziadar Radom;/ ) druzyna nie miałam tak :P
za czestochowa nie przepadam, bo kibice odwalili nam parę nieciekawych akcji i tylokrotne wyniki 3:2 dla nich - zawsze bolały ;p
a własnie Jastrzebie zawsze lubiłam ;p
ale u nich na hali , w kurniku,jeszcze nie bylam... daleko w pizdu :P

co tam znowu , kogo żes spotkała juz;> :*

Marta on 28 kwietnia 2010 20:07 pisze...

kawałek fajny,szkoda że tak to ci się kręci..

Prześlij komentarz

 

Ginger-Charlotte Copyright © 2009 Designed by Ipietoon Blogger Template In collaboration with fifa
Cake Illustration Copyrighted to Clarice